niedziela, 1 lutego 2015

Podsumowanie Miesiąca - Realizacja postanowień noworocznych , plany na luty.

 Zaczął się luty moi Kochani! Wiosna coraz bliżej a co za tym idzie,wszyscy chodzimy uśmiechnięci! 


"Chwila" ma dziś swoją miesięcznie i wpadłem na pomysł żeby przygotować podsumowanie tego miesiąca.  Zacznijmy od postanowień noworocznych :

1.Wytrzymać w 365 challenge.  -
2.Zaliczyć pierwszy rok studiów.-  
3.Wyprostować wszystkie nie jasne sytuacje.*
4.Zrobić sobie kolczyk w uchu
5.Spotkać się z kimś kogo bardzo zraniłem i przeprosić.  
6. Schudnąć do 80kg.
7.Spędzać jeszcze więcej czasu z bliskim.
8.Wygrać wszystkie kompanie w Heros III na najwyższym poziomie trudności.
9.Wygrać z Brodnickim 100 meczy w fifie. 
10.Przestać przeklinać.
11.Wytrwać w prowadzeniu bloga w taki sposób jaki zaplanowałem.


*porozmawiać o rzeczach które rzekoma ja lub ktoś mówił o mnie i wspólnie postarać się znaleźć wyjście z sytuacji. Jak będę musiał dostać po mordzie to trudno. Mam nadzieję że moje ciało zdąży się wygoić przed każdym kolejnym wpierdolem.


 1.365 dni challenge padł,gdy wraz z dziewczyną napisliśmy się szampana oglądając jakiś film,(wydaje mi się że "Big Love"[polecam!])
Szkoda,że stało się to tak szybko,ale nie zatrzymując się w miejscu,nie płacząc nad rozlanym mlekiem,szukam jakiegoś zadania,które mógłbym zrealizować w krótkim czasie.

2.Udało mi się spotkać z pewną osobą i przeprosić ją. Wróciliśmy do tych pozytywnych relacji z przed spiny z czego bardzo się cieszę.
Zrobiłem też coś,z czego jestem bardzo dumny. Będąc w knajpie spotkałem kogoś komu obiecałem skucie twarzy za wszystkie rzeczy które powiedział na mój temat. I UWAGA. Zamiast to zrobić,podszedłem,pogadałem i się dogadaliśmy. Po raz kolejny pokazałem że lepiej jest rozmawiać niż się bić. A no i stałem się Pizdą bo nie wdałem się w bójkę. Pozdrawiam :)

3.Kolczyk w ucho zrobiłem sobie kilka dni po napisaniu pierwszej notki. Nosiłem go jakieś 2-2.5 tygodnia,babrał mi się strasznie a ostatecznie wylądował w zlewie podczas mycia włosów

4.Wpadłem też na pomysł żeby Herosy,zastąpić Wrestlingem. Nagrałbym z tego jakiś filmik w stylu "Pompka Challenge" z tym że muszę ogarnąć co robiłbym gdybym już złamał nasze zasady. Pomyślimy!


Jest jeszcze fajna rzecz,mianowicie to że jest już stała grupa która odwiedza bloga co bardzo mnie cieszy.


Plany na luty 

1. Wspomnienia będą się pojawiał nie tylko  we wtorki ale też w jakiś inny,randomowy dzień.
Powoli też zaczną nabierać akcji.

2.Seria- Play Listy Muzyki o których zapomniałem w pierwszych tygodniach stycznia, będzie kontynuowana + planuję jakoś rozszerzyć tą serię. Pierwsze próby dodania czegoś tam, pojawią się na początku lutego.



A teraz nabieramy sił na luty i przygotowujemy się na początki wiosny ! 


 

Cz.4 "Ktoś tu chyba wątpi"

Zaraz po tym jak tytoń w bibułce wypalił się do końca, poszli do domu K.. Spakowali kilka rzeczy, zrobili sobie kanapki na drogę i wyszli. Nie chcieli aby rodzice K. się z nim minęli i zaczęli zadawać te wszystkie bzdurne pytania. A gdzie? A co? A po co? Nie mieli na to czasu. Do Pe jest sześć kilometrów drogi i jeśli nie złapią stopa, będą musieli iść pieszo a do planowanego spotkania z P. został tylko czterdzieści minut.

-Wiesz o tym że branie P. jest złym pomysłem?-zaczął K. gdy szli w stronę wylotówki.
-Yhym. Dlatego też nie wiem czy zaproponuje jej to żeby jechała z nami, czy po prostu powiem jej co chce zrobić-powiedział G. zapinać czarny płaszcz pod szyję-Ej,Tobie jest też tak zimno ?
-Co? Przecież dziś jest wyjątkowo ciepło stary...to znaczy jak wieje to jest zimno...-gubił się w tym co mówi K. Wiedział że poczucie zimna spowodowane jest dilerką. G. brał już trzy razy dziennie i niemal nie miał kontaktu z rzeczywistością a jego obecne "rozbudzenie" mogło potrwać chwilę i minąć. Może okazać się że nałóg jest od niego silniejszy. Jeśli będą 200km od domu, bez kontaktów i pieniędzy może być bardzo źle, zwłaszcza, gdy stanie się agresywny.
-Dobra. Skończ. Doskonale wiem, że jest ciepło, a ja trzęsę się jak bym był na Antarktydzie.-odpowiedział G. który znowu robił się blady.
-Masz jakiś towar na czarną godzinę? Bo wiesz, szczytny cel tak od razu zerwać z nałogiem,ale chyba nikomu się to nie udało.

G. zostawił to pytanie bez odpowiedzi. Zaczęli łapać stopa i równocześnie iść w stronę Pe. Tym razem nie mieli takiego szczęścia jak poprzednio, ale w końcu któryś z kierowców podwiózł G i K do Pe. Do spotkana z P. zostało dziesięć minut. G już podjął decyzję. Nie, nie on tylko K.