Premier Ewa Kopacz znowu zdobyła okładkę gazety Wprost,tym razem dlatego że "idzie na wojnę" .
Gdy zobaczyłem ten nagłówek zacząłem wyrzucać rzeczy z szafy i rozpaczliwie szukałem walizki,bałem się bowiem że wojować będziemy z Rosją,krajem który realnie zagraża,istniejącemu już kilka długich lat,pokojowi w Europie. Wyobraźnia podsuwała mi obrazy w których to pani premier,w wojskowym stroju, niczym Saddam Husajn stoi i wygłasza expose w którym motywuje naród do walki i drwi z rosyjskiej armii.
Coś jednak skłoniło mnie aby przeczytać ten artykuł do końca. Już po pierwszych kilku zdaniach odetchnąłem z ulgą. Pani premier nie chodzi o wojnę militarną, żadnym wypadku! ,ona po prostu chce dokonać reform w górnictwie polskim.Chodzi mianowicie o likwidacje spółek węglowych które nie generują zysku. Wszyscy w jej kancelarii,uważają że spowoduje to falę strajków i moim zdaniem mają rację. Strajki potrwają kilka dni,może tygodni, ale tak czy owak byli już górnicy,wrócą do domów i znajdę pracę w innym zawodzie czy zakładzie pracy. O co więc jest tyle krzyku? O to że bycie górnikiem się po prostu opłaca. Średnie wynagrodzenie górnika, to 4468 zł brutto,jest to o około 2600zł więcej od najniższej krajowej i o tysiąc złoty więcej od średniej krajowej. Jak zwykle idzie o pieniądze,a nikt z szarej masy naszego narodu nie jest wstanie zrozumieć że epoka węgla już się kończy,bowiem za kilka lat już nikt nie będzie pamiętał o tym pamiętał ,bo rynek zdominuje gaz łupkowy którego wydobywanie jest dużo bardziej opłacalne i mniej szkodliwe.
Jak zwykle błahy i głupi temat a rumoru jakby się cała polska waliła...
Sikorski i edytor za ćwierć miliona- WPROST
Radosław Sikorski człowiek który jeżeli chodzi o sprawy związane z polityką,może śmiało powiedzieć że ma je w małym palcu (był ministrem obrony narodowej,posłem dwóch kadencji,wiceprzewodniczącym Platformy Obywatelskiej,ministrem spraw zagranicznych,przewodniczącym Komitetu do Spraw Europejskich,obecnie jest marszałkiem sejmu VII kadencji) znowu jest jest na ustach wszystkich. O co chodzi? O to że za korekcję swoich tekstów na język Angielski płacił 19 tysięcy złoty. Nie było by w tym nic złego,gdyby ta suma była przynajmniej o polowe mniejsza,jednorazowa i Sikorski nie szczyciłby się tym,że jest absolwentem jednej z najlepszych uczelni świata- Oxfordu. Oczywiście osoba która je tłumaczyła tj.Charles Crawford jest bliskim znajomym "Radka",co pozwala nam spekulować czy cena jaką zapłacili polscy podatnicy nie była kilkukrotnie zawyżona.
Sam fakt,tej ceny nie robi na mnie najmniejszego wrażenia. Dlaczego? Już tłumaczę! Jeżeli chcemy aby ktoś postawił nam dom który wytrzyma długie lata bez gruntownych remontów ,szukamy najlepszego fachowca w branży,który,jakoż że jest najlepszy życzy sobie 1000% więcej,niż zapłaciłbyś u Pana Józka, który dużo czytał o tym jak się owe domy buduje. Tak samo jest w tej sytuacji. Sikorski musiał mieć stu procentową pewność że teksty zostaną poprawnie skorygowane,bo jeżeli internauci lub ludzie z branży znaleźli by w nich rażące błędy,stałby się pośmiewiskiem narodu a może i świata,tak jak miało to miejsce gdy udzielił wywiadu dotyczącego "rozbioru Ukrainy".
Często mówimy że politycy wydają NASZE pieniądze na niepotrzebne głupoty (tak jak benzyna za 35 tysięcy złoty Sławomira Neumanna),ale rozróżniajmy potrzebne wydatki i te które są zbędne, gdy wypowiadamy się na jakiś temat. Wierzę że jesteście inteligentnymi ludźmi,dlatego proszę stosujcie konstruktywną krytykę
Expose-specjalnie wystąpienie premiera.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz