wtorek, 20 stycznia 2015

Wspomnienia Cz.2 "Decyzja! Od teraz detoks!"


Nie wiedząc dlaczego ruszył w kierunku szkoły. Nie widział ludzi,widział ich cienie gdy byli już daleko za nim. Narkotyk jeszcze działał po mimo tej chwili snu.
-"Ej,czy to nie jest tak że jak się prześpisz powinno Ci przejść? ha! to chyba kolejna bzdura od tych którzy wszystko w życiu ćpali" przeleciało mu przez myśl powodując blady uśmiech na jego twarzy. Nie wiedział ile czasu minęło od momentu w którym usnął na ławce i nie obchodziło go to. Czuł nie odpartą potrzebę spotkania się z K.

Nagle jego synapsy zaczęły pracować szybciej. Coś jakby ktoś znajomy. Coś jakby osoba która może mu pomóc,przekazać informacje. Musiał zdążyć z nią porozmawiać zanim zniknie za niebieskim ogrodzeniem wytyczającym teren liceum. To tylko kilka słów,ale jak ma je z siebie wydobyć skoro nawet myślenie przychodzi mu z trudem? "Ostania chwila,zaraz zniknie i sam będę musiał tam do cholery iść.."

-Ej! Heeej! Natalia- krzykną z trudem.
-Tak?-ledwo usłyszał jej odpowiedź po mimo tego że dzieliło ich zaledwie parę kroków
-Słuchaj,mogła byś powiedzieć K. że czekam na kwadratowej? I ma dziesięć minut. Myślę że będzie wiedział o co chodzi.
-No spoko. Ale on ma chyba lekcje do 16..-patrząc jednak na G. bardzo szybko zrozumiała w jakim jest stanie i że nie w smak jest mu wdawać się z nią w jakiekolwiek dyskusje-Dobrze. Przekażę mu.
-Dzieeeeekuje ! Jesteś kochana !- mówiąc te słowa poczuł nagły przypływ energii. Nagle cały świat wrócił do swoich normalnych kolorów i przestał wirować. Wiedział że Natalia przekaże wszystko co trzeba,dlatego też stała się dlatego odwrócił się na pięcie i zwrócił swe kroki ku Kwadratowej.

Teraz gdy już trzeźwo myślał mógł na spokojnie poukładać wszystkie myśli. Decyzja którą podjął i o której powiadomił już K. była nie odwołalna,została teraz kwestia tego gdzie pierw pojechać. Rozważał Gdańsk,ale to pierwsze miejsce w którym przerwał by detoks którego tak bardzo potrzebował.Odpadło więc w przed biegach.
"Kurde, nie wiem,może pierw zbiorę ekipę,a później razem zdecydujemy gdzie się podziejemy?" tym pytaniem wybił się z rytmu przyśpieszonego myślenia  na tyle aby zauważyć że znajduję się już kilka kroków od celu.Uświadamiając sobie że niemal biegnie,zwolnił tempo.Po kilku kolejnych krokach przystanął.
-"Tym razem dam radę" pomyślał i zaciągnął się powietrzem.Pierwszy raz od kilku tygodni docenił to,jak miło jest być trzeźwym. Świat przestał mu wirować. Dopiero uświadomił sobie że tak naprawdę nie było w tym nic pięknego,a "podróżowanie między stanem a stanem" czy "oglądanie świata w miliardach koloru" było argumentem który nie pozwalał mu myśleć o tym że jest narkomanem,uzależnionym od wszystkiego co zniekształcało jego rzeczywistość.

Widząc że K. jeszcze nie dotarł na umówione miejsce postanowił załatwić jeszcze jedną rzecz.Uratować jeszcze jedną osobę a przynajmniej zaoferować jej pomoc. Nie zastanawiając się dłużej wyciągnął telefon i wybrał numer.
-Halo? P.? Słuchaj,pamiętasz o czym ostatnio rozmawialiśmy? Tak,o to mi chodzi. W Pelplinie. Ile zajmie Ci to czasu? Dobra czekam. - kończąc rozmowę runął całym ciałem na ławkę,jednak teraz nie w głowie był mu sen. Teraz chciała działać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz